Ty też zgadzasz się z Markiem Jakubiakiem?

Marek Jakubiak. Cóż można o nim powiedzieć? Od razu widać, że swój chłop. Wąsik, rubaszny uśmieszek, piwko lubi wypić. No i poglądy ma swojskie, takie polskie, a nie jak te unijne barany. Ostatnio zasłynął cytatem: „feminizm kończy się zawsze wtedy, kiedy trzeba wnieść lodówkę na czwarte piętro”. Niech ktoś zatrzyma tę karuzelę śmiechu! Ów żarcik ma co prawda brodę długą jak historia porażek wyborczych Janusza Korwina-Mikkego, ale wciąż jest tak samo aktualny. Sami powiedzcie, chyba każdy mężczyzna musi się z tym zgodzić!

Na pewno zgodziłby się pan Roman, mój sąsiad z ósmego piętra. Lodówki co prawda do domu nigdy nie wnosił, bo tylko debil by tak robił, skoro jest winda, proste. Za to całe życie pracował fizycznie, trochę na ochronie, trochę na magazynie, trochę też przebimbał na zwolnieniach lekarskich, ale coś mu się przecież, kurna, od państwa należy. Pan Roman wyznaje jedyne prawdziwe, polskie wartości: piłkę nożną, husarię i „śmierć wrogom ojczyzny”. Poseł Kukiz’15 jest mu tym bardziej bliski, że on sam również uważa się za konesera piwa – najbardziej lubi Harnasia i Tatrę. Gustuje też w równie wykwintnych dowcipach, takich jak: „nie mam nic do murzynów, ale asfalt powinien leżeć na ulicy” czy też „jak się żony nie bije, to jej wątroba gnije”. Jego Grażyna na szczęście wie, gdzie jej miejsce. Wiadomo, że jeśli siedzi w pokoju na kanapie, zamiast w kuchni, to znaczy, że za bardzo poluźnił jej się łańcuch, hehe. Na szczęście zwykle wystarcza jeden strzał z liścia i wszystko wraca do normy. I co, źle tej babie? Od dwudziestu lat nie narzeka, więc chyba jej dobrze, co nie?

Z posłem Jakubiakiem z pewnością zgodziłby się również inny sąsiad, Miłosz. Ten 23-letni student socjologii wynajmuje mieszkanie zaraz obok mojego i nieraz potrafi zaskoczyć mnie swoimi stylizacjami. Nie wpadłabym na to, żeby w środku zimy założyć jeansy 3/4 i czerwone lakierki. Czapki też żal zakładać na wyżelowane włosy. Czy Miłosz wniósłby lodówkę na czwarte piętro? Nie wniósłby nawet na pierwsze, gdyż brzydzi się pracą fizyczną. Jest stworzony do wyższych celów. Jak każdy światły człowiek jest za równouprawnieniem i nienawidzi uprzedzeń. Wie jednak, że prymat mężczyzny nad kobietą to niezaprzeczalny fakt. Na pierwszym roku miał semestr psychologii i musiał przeczytać kilka rozdziałów „Psychologii ewolucyjnej” Bussa. Stąd ma pewność, że kobiety są genetycznie przystosowane do tego, żeby pielęgnować ognisko domowe i usługiwać mężczyznom. Ciężko dyskutować z naturą. Miłoszowi nie przeszkadza fakt, że większość jego wykładowczyń to kobiety. Nie przeszkadza mu nawet to, że w życiu nie skalał się pracą, a pieniądze na utrzymanie przysyła mu matka, która haruje na 1,5 etatu w supermarkecie. On swoje wie. Skoro Freud pisał, że kobieta zazdrości mężczyźnie penisa, to o czymś to musi świadczyć, co nie?

Posłowi ruchu Kukiz’15 przyklasnąłby również pan Mietek, sąsiad z czwartego piętra. On, w przeciwieństwie do poprzedników, kiedyś wraz ze szwagrem musiał targać lodówkę po schodach, bo akurat zepsuła się winda. Myślał przy tym, że wyzionie ducha, plecy napindalały go przez kolejne dwa tygodnie. Stąd ma pewność, że jego żona w pojedynkę na pewno nie dałaby sobie rady, proste. Mietek jest zresztą wzorowym mężem, w życiu na Janinę ręki nie podniósł, nie tak go wychowano. Słabą płeć trzeba szanować, on na przykład na każdy dzień kobiet kupuje swojej małżonce goździka. Janina to dobra kobieta, ale jak każda baba, czasem strzela fochy. Najczęściej marudzi, że jest zmęczona. Ale co ona takiego, do cholery, robi? Mietek nie ma pojęcia. Pracuje na poczcie, więc raczej ciężko jej nie jest. Potem musi coś tam ugotować, uprać, posprzątać, ale przecież ma piekarnik, pralkę i odkurzacz, więc to wszystko raczej samo się robi. Mietek nie jest pewien, bo sprzątał ostatni raz w stanie wojennym. W każdym razie, nie zamierza Janinie pomagać, bo przecież jest zmęczony po pracy i ma prawo obejrzeć sobie powtórkę meczu. Kobiety są już tak jakoś skonstruowane, że mają więcej serca do tych całych obowiązków domowych, co nie?

Nic więc dziwnego, że ludzie tacy jak Marek Jakubiak są reprezentantami naszego narodu. A przynajmniej jego lepszej połowy, druga wszak nie głosuje.

Marek Jakubiak. Cóż można o nim powiedzieć? Od razu widać, że swój chłop. Wąsik, rubaszny uśmieszek, piwko lubi wypić. No i poglądy ma swojskie, takie polskie, a nie jak te unijne barany. Ostatnio zasłynął cytatem: „feminizm kończy się zawsze wtedy, kiedy trzeba wnieść lodówkę na czwarte piętro”. Niech ktoś zatrzyma tę karuzelę śmiechu! Ów żarcik ma co prawda brodę długą jak historia porażek wyborczych Janusza Korwina-Mikkego, ale wciąż jest tak samo aktualny. Sami powiedzcie, chyba każdy mężczyzna musi się z tym zgodzić!

Na pewno zgodziłby się pan Roman, mój sąsiad z ósmego piętra. Lodówki co prawda do domu nigdy nie wnosił, bo tylko debil by tak robił, skoro jest winda, proste. Za to całe życie pracował fizycznie, trochę na ochronie, trochę na magazynie, trochę też przebimbał na zwolnieniach lekarskich, ale coś mu się przecież, kurna, od państwa należy. Pan Roman wyznaje jedyne prawdziwe, polskie wartości: piłkę nożną, husarię i „śmierć wrogom ojczyzny”. Poseł Kukiz’15 jest mu tym bardziej bliski, że on sam również uważa się za konesera piwa – najbardziej lubi Harnasia i Tatrę. Gustuje też w równie wykwintnych dowcipach, takich jak: „nie mam nic do murzynów, ale asfalt powinien leżeć na ulicy” czy też „jak się żony nie bije, to jej wątroba gnije”. Jego Grażyna na szczęście wie, gdzie jej miejsce. Wiadomo, że jeśli siedzi w pokoju na kanapie, zamiast w kuchni, to znaczy, że za bardzo poluźnił jej się łańcuch, hehe. Na szczęście zwykle wystarcza jeden strzał z liścia i wszystko wraca do normy. I co, źle tej babie? Od dwudziestu lat nie narzeka, więc chyba jej dobrze, co nie?

Z posłem Jakubiakiem z pewnością zgodziłby się również inny sąsiad, Miłosz. Ten 23-letni student socjologii wynajmuje mieszkanie zaraz obok mojego i nieraz potrafi zaskoczyć mnie swoimi stylizacjami. Nie wpadłabym na to, żeby w środku zimy założyć jeansy 3/4 i czerwone lakierki. Czapki też żal zakładać na wyżelowane włosy. Czy Miłosz wniósłby lodówkę na czwarte piętro? Nie wniósłby nawet na pierwsze, gdyż brzydzi się pracą fizyczną. Jest stworzony do wyższych celów. Jak każdy światły człowiek jest za równouprawnieniem i nienawidzi uprzedzeń. Wie jednak, że prymat mężczyzny nad kobietą to niezaprzeczalny fakt. Na pierwszym roku miał semestr psychologii i musiał przeczytać kilka rozdziałów „Psychologii ewolucyjnej” Bussa. Stąd ma pewność, że kobiety są genetycznie przystosowane do tego, żeby pielęgnować ognisko domowe i usługiwać mężczyznom. Ciężko dyskutować z naturą. Miłoszowi nie przeszkadza fakt, że większość jego wykładowczyń to kobiety. Nie przeszkadza mu nawet to, że w życiu nie skalał się pracą, a pieniądze na utrzymanie przysyła mu matka, która haruje na 1,5 etatu w supermarkecie. On swoje wie. Skoro Freud pisał, że kobieta zazdrości mężczyźnie penisa, to o czymś to musi świadczyć, co nie?

Posłowi ruchu Kukiz’15 przyklasnąłby również pan Mietek, sąsiad z czwartego piętra. On, w przeciwieństwie do poprzedników, kiedyś wraz ze szwagrem musiał targać lodówkę po schodach, bo akurat zepsuła się winda. Myślał przy tym, że wyzionie ducha, plecy napindalały go przez kolejne dwa tygodnie. Stąd ma pewność, że jego żona w pojedynkę na pewno nie dałaby sobie rady, proste. Mietek jest zresztą wzorowym mężem, w życiu na Janinę ręki nie podniósł, nie tak go wychowano. Słabą płeć trzeba szanować, on na przykład na każdy dzień kobiet kupuje swojej małżonce goździka. Janina to dobra kobieta, ale jak każda baba, czasem strzela fochy. Najczęściej marudzi, że jest zmęczona. Ale co ona takiego, do cholery, robi? Mietek nie ma pojęcia. Pracuje na poczcie, więc raczej ciężko jej nie jest. Potem musi coś tam ugotować, uprać, posprzątać, ale przecież ma piekarnik, pralkę i odkurzacz, więc to wszystko raczej samo się robi. Mietek nie jest pewien, bo sprzątał ostatni raz w stanie wojennym. W każdym razie, nie zamierza Janinie pomagać, bo przecież jest zmęczony po pracy i ma prawo obejrzeć sobie powtórkę meczu. Kobiety są już tak jakoś skonstruowane, że mają więcej serca do tych całych obowiązków domowych, co nie?

Nic więc dziwnego, że ludzie tacy jak Marek Jakubiak są reprezentantami naszego narodu. A przynajmniej jego lepszej połowy, druga wszak nie głosuje.

Like Us On Facebook

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *